24. Sztuka jako inwestycja: Podatkowe wyzwania i korzyści

Chcecie się wyróżnić? Chcecie zostać zapamiętani przez klientów? To sztuka jest taką bardzo dobrą drogą. Co to jest dzieło sztuki? Kto albo co decyduje o tym, że coś jest dziełem sztuki? Albo po prostu mówiąc kolokwialnie, bohomazem. W tym odcinku mec. Milana Krzemień rozmawia z właścicielką galerii sztuki Xanadu, Agnieszką Gniotek, o dziełach sztuki, w szczególności w aspekcie prawnopodatkowym. Sprawdź, kiedy i jak realizowana jest sztuka jako inwestycja. Jeśli zatem posiadasz już dzieła sztuki lub może zastanawiasz się nad powiększeniem swojej kolekcji albo nad zmianą jej składników, albo zastanawiasz się nad zakupem swojego pierwszego obrazu albo rzeźby, ten odcinek jest właśnie dla Ciebie.

Milana: Agnieszko, przenieśmy się w czasie do XIX-wiecznego Paryża. Co twoim zdaniem pomyślałby sobie Henri de Toulouse-Lautrec francuski malarz, siedzący w kawiarence o nazwie Moulin Rouge, popijając różnego rodzaju trunki, gdyby dowiedział się, że w XXI wieku o nabyciu konkretnych dzieł sztuki decydują również aspekty podatkowe.

Agnieszka: Wiesz co, myślę, że miałby to naprawdę w nosie. Artyści kompletnie nie zwracają uwagi na tego typu kwestie. A przynajmniej częściowo też powinni, bo to są ważne informacje dla nabywców. A nabywcy czasami także nabywają dzieła sztuki bezpośrednio od twórców, niekoniecznie z galerii czy z domów aukcyjnych, więc ta wiedza jest potrzebna. Natomiast myślę, że naprawdę artyści nie bardzo przykładają do tego wagę i w perspektywie historycznej niewiele się tu zmieniło.

Inwestowanie w sztukę: podatkowe implikacje i oczekiwane korzyści

Milana: A powiedz z Twojego doświadczenia, kiedy przychodzi osoba, która zamierza właśnie kupić obraz, czy ona w ogóle często zastanawia się nad kwestiami podatkowymi nabywania, a potem jego zbywania?

Agnieszka: Odpowiem tak w klimacie tego programu, To Zależy. Mianowicie od intencji zakupowej. Osoby, które kupują dzieło sztuki, bo im się bardzo podoba, bo urządzają mieszkanie, bo aranżują biuro, bo coś ich zachwyciło, to są emocje i w ogóle sobie nie zaprzątają tym głowy. Chyba, że to już jest któraś kolejna praca w kolekcji, któreś kolejne dzieło sztuki, to wtedy, powiedzmy, patrzą szerzej. To wtedy już są pytania różne, też i o konserwację, o przechowywanie, o ubezpieczenia. Zaczynają się te tematy. Natomiast na początku w ogóle nie. Jeżeli ktoś natomiast nabywa z myślą, że to także jest inwestycja, albo z myślą, że buduje kolekcję, ale świadomie buduje kolekcję prywatną bądź firmową, zwłaszcza firmową, to tak, te aspekty są ważne i te pytania się pojawiają.

Milana: Poruszyłaś ciekawą kwestię, ktoś buduje kolekcję, co to jest w ogóle kolekcja?

Agnieszka: Kolekcja to nie jest chaotyczny zbiór czegoś. Bo oczywiście niekoniecznie musimy zbierać dzieła sztuki, możemy budować kolekcje ze wszystkiego. Ludzie kolekcjonują lunchboxy, lalki Barbie, klocki Lego i wszystko co wymyślicie.

Natomiast kolekcja to jest zbiór, który powstaje według pewnego przemyślanego klucza. Ma pewien spójny wyróżnik, spójny temat, on może być w przypadku dzieł sztuki bardzo różny. To może być wyróżnik taki klucz, np. chronologiczny – malarstwo międzywojenne. Może być środowiskowy, na przykład twórczość artystów katowickich. Może być techniczny, na przykład grafika warsztatowa. Może być, i to jest najrzadsze, ale może być tematyczny, na przykład awionika albo architektura w malarstwie. Ten klucz też musi być odpowiednio zawężony.

No i trzeba jeszcze pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, kolekcja jest zbudowana ze znaczącym wpływem emocjonalności kolekcjonera. To są jego wybory, to są jego preferencje. W związku z czym ten taki aspekt osobisty po kolekcji też powinno być widać. No i kolekcja w domyśle dąży do pełni. To znaczy, jeżeli sobie wymyślimy taki temat kolekcji, obrazy błękitne czy obrazy niebieskie, to jest to za szeroko potraktowane pojęcie, bo ta pełnia jest w zasadzie niespełniana. Natomiast jeżeli potraktujemy tę kolekcję jako grafika artystów pochodzenia żydowskiego z dwudziestolecia międzywojennego, to bez problemu jesteśmy w stanie najpierw zbudować kolekcję wszystkich tych artystów, a potem dążyć w jakimś kierunku. Pewnie mnóstwo rzeczy jest w muzeach, nie uda nam się tego kupić, ale ten zamysł pełnej kolekcji, on gdzieś jest w stanie realnie się zarysować.

Milana: To, co powiedziałaś na początku, to jednak decydują o budowaniu kolekcji, w ogóle o zakupie konkretnego dzieła sztuki, jednak takie preferencje estetyczne, prawda?

Agnieszka: Tak. Na początku tak, ja zresztą też mówię, że każdy inwestor może być kolekcjonerem, nie każdy kolekcjoner musi być inwestorem. Jednak często widzę, że osoby, które przychodzą z taką myślą wypraną z emocji, chcą inwestować w sztukę, to ten pomysł szybko się kończy. Tutaj trzeba się po prostu zaangażować. Nie ma tej pasji.

Bo wiesz też, kiedy ktoś do mnie przychodzi i się pyta, ile potrzeba pieniędzy, żeby zacząć inwestować w sztukę, to ja uczciwie mówię minimum godzinę tygodniowo. I powiem Ci, że zdarzają się osoby, które też uczciwie mówią, to ja tyle nie mam.

Kliknij i napisz do nas. Zapraszamy na konsultacje

Czym jest dzieło sztuki w kontekście prawnym? Definicje i spory

Milana: No dobrze, to teraz zadam Ci kolejne przewrotne pytanie. Co to jest dzieło sztuki? Kto albo co decyduje o tym, że coś jest dziełem sztuki? Albo po prostu mówiąc kolokwialnie, bohomazem.

Agnieszka: Ojej, jak ja nie lubię takich pytań. Po pierwsze, jako prawniczka doskonale wiesz, że w prawie definicja dzieła sztuki w Polsce jest niesamowicie stara, jest międzywojenna…

Milana: Jest stara i to jest duża ciekawostka też do naszych widzów, tutaj nie wszyscy o tym wiedzą, ale definicję dzieła sztuki, uwaga, znajdziemy w ustawie o VAT, podatku od towarów i usług.

Agnieszka: W ogóle moja branża, czyli profesjonalny obrót dziełami sztuki, właściwie w prawie i w rozporządzeniach występuje tylko w kontekście VAT-owskim.

Natomiast ta definicja prawna jest niesamowicie anachroniczna, między innymi wskazuje na konieczność ręcznej, osobistej wytwórczości dzieła przez artystę. Oczywiście tutaj zadamy pytanie, kim jest artysta itd., ale generalnie w dzisiejszych czasach, kiedy ogromna ilość twórców topowych i nie tylko topowych, takich jak chociażby Damien Hirst, czy Anish Kapoor, czy, nie wiem, Jeff Koons, nie robią nic rączkami, tylko delegują, zlecają. Ich praca jest koncepcyjna, a nie wykonawcza, a dzieło sztuki jest przez nich sygnowane, jest ich dziełem, no to z punktu widzenia definicji polskiego prawa nie byłyby to dzieła sztuki.

Więc to jest jakby taka wskazówka, że do prawa czym jest dzieło sztuki raczej nie powinniśmy się odnosić, bo ono nam nie daje odpowiedzi. Natomiast odpowiadając na Twoje pytanie, przede wszystkim dzieło sztuki to jest obiekt, który w powszechnym mniemaniu za taki uchodzi. Nie da się lepiej tego zdefiniować, ponieważ autor tego obiektu może być artystą z dyplomem i ten dyplom absolutnie tak naprawdę wybitnym twórcom go nie czyni. Mamy dużo naprawdę bardzo ciekawej sztuki tworzonej przez twórców niedyplomowanych i mamy też bardzo wiele osób, które mają ten dyplom, a te dzieła są bardzo średniutkie.

Milana: Poczekaj, to zatrzymajmy się. No zobacz, na przykładzie Vincenta van Gogha, kompletnie niedoceniony za życia. Umarł w ubóstwie, a po jego śmierci nagle był ogólnospołeczny i tak naprawdę trwający do chwili obecnej zachwyt. No i właśnie, czyli to decyduje takie powszechne uznanie.

Agnieszka: Powszechne uznanie, natomiast muszę powiedzieć, że dość stereotypowo wyciągnęłaś z pudełka Vincenta van Gogha. Bardzo często ten przykład pada w rozmowach. No bo to jest też taki przykład bardzo wyrazisty, gdyż wszyscy wiemy, że Vincent van Gogh za swojego życia sprzedał jeden obraz. Tylko my żyjemy w XXI wieku. Vincent van Gogh malował w czasach, kiedy nie było samolotów, nie było internetu, sieć kolejowa była bardzo słabo rozwinięta, informacje pomiędzy różnymi ośrodkami artystycznymi prawie nie przepływały, a jeżeli przepływały, to w sensie dosłownym, mianowicie kolekcjonerzy z Ameryki musieli przez miesiąc przepłynąć z Nowego Jorku do Paryża i to był zupełnie inny świat.

Natomiast dziś takie sytuacje, że artysta tworzy w zapomnieniu i liczy na to, że ktoś przypadkiem go odkryje, ale nikomu nie pokazuje swoich prac, nie organizuje wystaw, nie współpracuje z galeriami, nie współpracuje ze sceną artystyczną, nie poddaje się osądowi krytyków, kuratorów, kolekcjonerów, nie ma. Taka osoba nie ma szansy na zrobienie kariery. A ta myśl o tym, że zostanie odkryty po śmierci może będzie dotyczyła jednego procenta twórców, natomiast prawdopodobieństwo jest takie, jak wygrania w ruletkę.

Jak podatki wpływają na rynek sztuki? Wnioski dla inwestorów

Milana: No dobra, to teraz przejdźmy może bardziej znowu w temat podatków. Dzieła sztuki mają to do siebie, chociaż nie zawsze, ale porównywalnie do nieruchomości, że w miarę upływu czasu ich wartość z dużym prawdopodobieństwem może wzrosnąć. I teraz między innymi chociażby w dzieła sztuki nie możemy amortyzować. Można je wpisać w środki trwałe, ale nie można ich amortyzować. Ale teraz właśnie pochylmy się nad tematem nabycia obrazów albo rzeźby, ale na taki użytek prywatny. Załóżmy, posiada taka osoba obraz przez jakiś czasu i chciałaby go sprzedać. Wartość rynkowa jest dużo wyższa niż w momencie, kiedy go nabyła, tak. Albo nie wiem, nabyła w spadku, albo w drodze jakiejś darowizny, albo po prostu kupiła. No i teraz pytanie, czy pojawią się z tego tytułu jakieś podatki?

Agnieszka: Więc teraz przy takiej sprzedaży trzeba zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

Właśnie na to, w jaki sposób weszliśmy w posiadanie takiego obrazu. To nam podatkowo nic nie zmienia, natomiast istotne jest, czy my kupowaliśmy prywatnie, czy na fakturę. Bo jak na fakturę, to sprzedajemy jak każdy inny towar w firmie i podatki się należą. Więc tutaj rozmawiamy o sytuacji, kiedy nabycie, wejście w posiadanie jest na drodze prywatnej, to pierwsza rzecz.

Druga rzecz, ja mówię tutaj nie tylko o tych kwestiach podatkowych, ale o samej mechanice, istotne jest też w jaki sposób zechcemy sprzedać dzieło sztuki. Prawdopodobnie, mimo że jesteśmy posiadaczami dzieła sztuki, nie mamy bardzo dużo podobnych znajomych, którzy chcieliby nabyć ten obraz od nas, więc pewnie się udamy do jakiegoś pośrednika profesjonalnego, do galerii czy do domu aukcyjnego.

I teraz trzeba pamiętać, że podatki od sprzedaży dzieła sztuki ten profesjonalny podmiot od swojej marży zapłaci. Natomiast Ty… Janie Kowalski, który wszedłeś w posiadanie dzieła na drodze prywatnej i wcześniej niż sześć miesięcy od daty nabycia tego dzieła, następuje sprzedaż, bo to jest istotne, żadnych podatków nie płacisz.

I tutaj jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz, mianowicie to nie jest zwolnienie z podatku, bo kiedy mamy nieruchomość, na przykład dziedziczoną w zerowej linii dziedziczenia, czyli najbliżsi członkowie rodziny, małżonek, rodzice, to my składamy deklarację w urzędzie w określonym terminie, czyli w 6 miesięcy i mamy ustawowe zwolnienie z podatków.

Natomiast od sprzedaży dzieła sztuki, podatku nie płacimy, to nie jest zwolnienie, po prostu on się nie należy. A to oznacza także, że nic nigdzie nie deklarujemy. Co jest bardzo dla wielu osób wygodne, bo można kogoś obdarzyć dziełem. Taka dorawizna też może być umową, która jest zawarta niekoniecznie notarialnie, niekoniecznie na piśmie, możemy umowy zawierać także ustnie. Ja mogę darować Ci obraz, a nie musimy tego zadeklarować nigdzie. Stąd też… dla osób, które na przykład funkcjonują w rodzinach patchworkowych, które są w związkach nieformalnych, które są w związkach nieheteronormatywnych, a budują przez lata kapitał wspólnego pożycia, tego typu lokata kapitału jak dzieła sztuki jednym z najsensowniejszych elementów zarządzania i właśnie inwestowania na przyszłość.

Zakup sztuki na firmę: koszty podatkowe i benefity

Milana: A widzisz, ciekawa rzecz. No dobrze, a teraz zastanówmy się właśnie, że ktoś jednak chce kupić dzieło sztuki od razu na firmę. Tutaj już ustawodawca bardziej przygląda się takim transakcjom. Pytanie czy dany wydatek na dzieło sztuki może być potraktowany jako koszt podatków? to jest jeden aspekt. Ale drugi to jest, z jaką chwilą konkretny wydatek może być uznany jako koszt podatkowy? Tu decyduje tak naprawdę cel nabycia. I to jest, myślę, bardzo ciekawe dla naszych widzów, są trzy cele nabycia i od tego bardzo wiele zależy.

Agnieszka: Ja bym się jeszcze cofnęła do tego, co powiedziałaś, że ustawodawca się przygląda. Ustawodawca się nie przygląda, a szczególnie nasi księgowi, jeżeli prowadzicie firmy. Oni mają taką tendencję, przychodzicie z fakturą za telewizor do sali konferencyjnej za 20 tysięcy złotych, pani księgowa bierze fakturę, księguje, nie ma tematu. Przychodzicie z fakturą za obraz wart 3 tysiące czy 13 tysięcy złotych, pani księgowa mówi, no nie Pani Joanno, Pani Kazimierzu, absolutnie, no przecież to luksus.

Nie, ustawodawca w żaden sposób się nie przygląda i choć mamy określoną atencję, jeżeli chodzi o dzieła sztuki, to z punktu widzenia księgowego, czy z punktu widzenia podatkowego jest to przedmiot jak każdy inny. Albo jest kosztem podatkowym w firmie, albo nie.

I co więcej, mamy już też indywidualne interpretacje podatkowe, które mówią, że wszystko to, co się dzieje wokół dzieła sztuki, w sensie czego to dzieło sztuki od nas wymaga – dobrego o nie dbania, czyli takich rzeczy jak oprawa, jak konserwacja, to także jest koszt podatkowy firmy.

Milana: Tak, tylko teraz ważna rzecz, żeby w ogóle taki wydatek na dzieło sztuki został uznany za koszt podatkowy, to musimy wykazać związek pośredni, przynajmniej pośredni, nie bezpośredni, z naszymi przychodami i to, powiedzmy, też jest pewnego rodzaju, może nie wyzwanie, to za dużo powiedziane, ale trzeba to przemyśleć. No bo teraz jaki związek, na przykładzie naszej kancelarii, może mieć powieszenie na naszych ścianach obrazu.

Agnieszka: Zasadniczy, ale tak jak już wspomniałaś, możesz to zakwalifikować na trzy różne sposoby. Taki najprostszy, ale też chyba najmniej chętnie stosowany, to jest sytuacja, mam określone środki w firmie, inwestuję jako firma. Czyli to jest moja inwestycja. I w związku z tym możemy nabywać za dowolne kwoty, bo to jest moja inwestycja.

Milana: No to wtedy właśnie i ten wydatek będzie kwalifikowany jako koszt podatkowy z jaką chwilą?

Agnieszka: Sprzedaży. Dopiero sprzedaży dzieła sztuki. Druga opcja, też najprostsza, to nabycie na wyposażenie, czyli dekoracyjne, nazwijmy to tak brutalnie. Tutaj mamy pewnego rodzaju ograniczenie kwotowe. To ograniczenie kwotowe dotyczy jednego dokumentu, czyli w domyśle jedno dzieło sztuki nie może być droższe niż obecnie 10 tysięcy złotych.

Milana: Tak, ja powiem o takich widełkach, to znaczy, jeżeli dzieło sztuki kosztuje do 10 tysięcy złotych, no to w tym momencie możemy uznać to jako koszt podatkowy tak naprawdę z chwilą nabycia, od razu. Czyli traktujemy to jak kanapę, dywan, żebyśmy to rozumieli, nikt nie zapyta, czy to jest obrazek czy tapeta, wyposażenie.

Natomiast właśnie, teraz mamy dalej powiedzmy widełki, to znaczy dzieło sztuki jest już o wartości powyżej 10 tysięcy, ale załóżmy deklarujemy czas korzystania z niego krótszy niż rok. Jest też taki przypadek. Niestety bardzo często właśnie się takiej sytuacji przyglądają organy skarbowe, bo to jest sprzeczne z takim zamysłem ogólnym zakupu dzieła sztuki. Dzieła sztuki raczej nie kupuje się na okres krótszy niż rok, ale wówczas rzeczywiście też będzie to traktowane jako od razu z chwilą nabycia koszt podatkowy. I mamy ostatni przypadek, kiedy znowu dzieło sztuki jest warte powyżej 10 tysięcy złotych ale jego okres używania jest dłuższy niż rok, czyli jest wprowadzany do środków trwałych, ksiąg naszej firmy i wówczas taki wydatek dopiero przesuwa się nam w czasie, czyli dopiero z chwilą nabycia dzieła sztuki ta cena, za którą nabyliśmy ten wydatek, będzie uznana za koszt podatkowy.

Zarządzanie kolekcją sztuki: aspekty prawne i podatkowe

Agnieszka: I mamy trzecią formę wprowadzenia na nasz stan i do kosztów podatkowych dzieł sztuki i moim zdaniem to jest najciekawsze, najbardziej przeze mnie rekomendowane, ale też wymagające pewnego przemyślenia i trochę właśnie tej inwestycji czasowej, mianowicie budujemy kolekcję firmową. Kolekcja firmowa może składać się z jednego obrazu, bo to jest bardzo częste pytanie, od ilu obrazów zaczynamy mówić o kolekcji. Z punktu widzenia logiki trzeba by mieć kilka prac, z punktu widzenia podatkowego wystarczy pierwszy obraz. Rzeźba, grafika, żeby się nie zawężać tutaj.

Co to znaczy kolekcja firmowa? I kiedy kolekcja firmowa pracuje na dochód w firmie, tak aby można ją zaliczyć, czy dzieła wchodzące jej w skład, do kosztów podatkowych?

Dlaczego sztuka jest dobrą inwestycją?

Milana: Czyli kiedy może to zakwalifikować?

Agnieszka: Zakwalifikować, dokładnie tak. Otóż po pierwsze w sytuacji, kiedy fizycznie eksponujecie Te dzieła w firmie, do której ktoś przychodzi. Czyli Wasi klienci mają szansę to zobaczyć. To znaczy odnosząc się do Twojego przykładu, może to będzie trywialne, ale fakt, że Twoja kancelaria posiada kolekcję dzieł sztuki, gdyż posiada, i rozbudowuje stale, czyni tę kancelarię w oczach klientów bardziej prestiżową, bardziej wrażliwą.

Miałam kiedyś prawnika bardzo młodego, który otworzył swoją kancelarię i mówił, Pani Agnieszko, potrzebuję kupić takie dzieła, żeby moja kancelaria wyglądała na starszą niż jest w rzeczywistości. Więc można i w ten sposób, czyli budujemy pewnego rodzaju wizję w oczach klienta, która to wizja powoduje, że on chętnie otwiera dla nas portfel.

Podam dwa takie przykłady, oba z obszaru prawnego, ale bardzo wyraziste. Kupował u mnie obrazy do sali konferencyjnej, w której spotykał się z klientami pan mecenas, który jest karnistą, czyli uprawia prawo karne. No i ja zaproponowałam zgodnie z wystrojem tego wnętrza bardzo takie wysmakowane obrazy, delikatne w kolorze, estetycznie stonowane, tak bym powiedziała, a pan mecenas bardzo świadomy tego po co kupuje te dzieła, powiedział pani Agnieszko, mają być bardzo kolorowe, krzykliwe i najlepiej akty. Ja przyjmuję ludzi, głównie mężczyzn, którzy są zagrożeni wyrokiem od 8 do 25 lat w więzieniu. Te szarości i błękity tylko, i wyłącznie pogłębią ich depresję.

Druga sytuacja, bardzo duża kancelaria korporacyjna zatrudniająca ponad 200 prawników, kilku wspólników. Rozmawiam z asystentką, sekretarką jednego z nich, bardzo szacowna osoba w prawie, będąca od lat. Taki namacalny dowód tego, że sztuka działa, to była sytuacja, w której zadzwoniła do mnie asystentka klienta, który kiedyś był u nas, ale jako strona przeciwna, to znaczy myśmy go nie obsługiwali, tylko obsługiwaliśmy jego oponenta, a ponieważ ta obsługa skojarzyła się z bardzo dobrą jakością, to zadzwoniła pani i powiedziała, że szuka tej kancelarii, w której był taki obraz z małpami. Więc też zapamiętywalność. Powiedzmy sobie szczerze, każda kancelaria a dotyczy to wielu branż już ma biura na pewnym poziomie, w dobrej lokalizacji można wręcz powiedzieć, że te designerskie meble i te, nie wiem, kinkiety Patricia Urquiola czy jakieś inne krzesła Arne Jacobsena są prawie już w każdym tego typu miejscu. Chcecie się wyróżnić, chcecie zostać zapamiętani przez klientów to sztuka jest taką bardzo dobrą drogą, bo nawet jeżeli wszystkie kancelarie będą kupowały malarstwo, to to malarstwo zawsze będzie inne.

Milana: Ja mogę ze swojej perspektywy powiedzieć, że mamy w naszej kolekcji taki obraz, który zawsze budzi bardzo wiele emocji, również wśród klientów i to jest świetny wstęp do rozmów, taki small talk, dlatego że klienci stają przed tym obrazem i się zastanawiają – Czy tam jest wklęsłość? Czy tam jest wypukłość? I wtedy tak dywagujemy sobie, rozmawiamy właśnie i o to chodzi w pewnym sensie.

No bo dzieło sztuki przecież nie musi każdemu przypaść do gustu, ale jest to tak naprawdę ciekawy temat w ogóle do rozmowy, tak?

Agnieszka: To jest też wykazane, że może być bardzo istotnym aspektem w negocjacjach. Przychodzi taki moment w negocjacjach, gdzie najczęściej jesteśmy już w pacie, wszystkie strony już wyłożyły karty, trudno się przesunąć do przodu, no i trzeba przełamać.

Można poprosić o kolejną kawę, ale to takie słabe przełamanie. A rozmowa o sztuce w takiej sytuacji, ale też powiedzmy uczciwie, to nie musi być sztuka. To może być sytuacja, gdzie w tym gabinecie dyrektora w trakcie negocjacji, nie wiem, jest kolekcja, jego pamiątek sportowych. W każdym razie coś, co powoduje, że ten wnętrze jest jakieś i ta osoba jest zindywidualizowana i bardziej taka spersonalizowana też. Jest bardzo istotne.

Milana: To ja jeszcze powiem o jednym celu nabycia, który może się pojawić, ale którego powinniśmy unikać. To jest tak zwany… cel reprezentacyjny. Tu trzeba bardzo uważać, żeby właśnie dzieło sztuki nie zostało zakwalifikowane jako cel reprezentacyjny. Dlaczego? Bo wówczas tu mamy utrwaloną linię orzeczniczą. Taki, wydatek nie będzie mógł stanowić kosztu podatkowego. Więc na to trzeba zwracać uwagę, żeby jednak to dzieło sztuki nie było uznane jako ten cel reprezentacyjny.

Agnieszka: I tu trzeba dodać jeszcze dwie rzeczy np. w sytuacji, kiedy na przykład prowadzicie firmę IT, jesteście jednoosobowym, albo nawet kilkuosobowym zespołem, żaden klient do Was nie przychodzi, pracujecie zdalnie, albo nawet przychodzicie do biura, ale kontaktujecie się z klientami zdalnie, to w takiej sytuacji fakt, że dzieła sztuki wiszą na ścianie biura, a Wy nic więcej z tym nie zrobiliście, będzie przy zaliczeniu w koszty podatkowe natychmiast do podważenia. I jak możemy z tego pata, z tej sytuacji wyjść, kiedy jest to firma, do której nie przychodzą klienci? Mianowicie kolekcja firmowa może się światu objawić nie tylko poprzez właśnie dekoracje na ścianach, ale także poprzez internet, vlog, czyli nagrywasz regularnie na tle dzieł sztuki ze swojej kolekcji.

Masz to opisane na stronie internetowej, powołałaś na stronie internetowej odrębną zakładkę, która będzie prezentowała Twoją kolekcję firmową. Prowadzisz profil na Instagramie, to na przykład polecam z innej branży, więc mogę sobie pozwolić, Logos z architekci przez młodego architekta z Gdańska, skądinąd świetnego fachowca, prowadzony profil na Instagramie jego kolekcji firmowej.

Depozyty muzealne, współpraca z jakimiś przestrzeniami publicznymi, gdzie te dzieła sztuki funkcjonują. To jest oczywiście też element marketingu kolekcji. A to z kolei powoduje, że dzieła sztuki zyskują nam na wartości nie w wyniku dokupu kolejnych obiektów do kolekcji, ale w wyniku pewnej rozpoznawalności, która buduje też cenę posiadanych przez nas walorów.

Kliknij i napisz do nas. Zapraszamy na konsultacje

Droit de suite – jak działa na rynku sztuki?

Milana: To słuchaj, to jeszcze ostatnie pytanie właśnie z aspektów podatkowych. Co to jest Droit de suite?

Agnieszka: Droit de suite to jest jakaś schiza rynku, tak bym powiedziała. Ponieważ po pierwsze słówko pochodzi z francuskiego, więc samo z siebie się jakoś nie tłumaczy. Po drugie jest… kłopotliwe, ponieważ nie ma go na gruncie polskich kodeksów, pochodzi z prawa unijnego. A tak naprawdę to pojęcie i ta zasada narodziła się pod koniec XIX wieku we Francji, gdzie konsorcjum inwestycyjne kolekcjonerów zdecydowało zawiązać takie porozumienie finansowe pozwalające kupować im obrazy jako spółdzielnia trochę. Składali się i kupowali dzieła sztuki, na które normalnie nie byłoby ich pojedynczo stać.

Ale od razu mówiąc, że jest to na określony czas, w tym wypadku było to 10 lat, gdzie oni zdecydują się te dzieła sprzedać i następnie podzielą się zyskiem. Cała ta sytuacja od początku do końca była sytuacją inwestycyjną. I stwierdzili, że w związku z tym istotne jest, żeby partycypował także w tych zyskach twórca tych obrazów, tych dzieł sztuki.

I postanowili wypłacać po sprzedaży takim artystom, których dzieła nabyli, określony procent, wtedy to było dużo, bo teraz to trochę inaczej wygląda, ale wtedy to było 20% o ile dobrze pamiętam, tej kwoty nadwyżki. I faktycznie na przykład Picasso otrzymywał wielokrotnie za swoje obrazy właśnie taki bonus z dalszej odsprzedaży.

Czyli droit de suite jest opłatą wnoszoną przez kolejnego nabywcę dzieła na rzecz artysty bądź jego spadkobierców tytułem zbycia dzieła z drugiej ręki. Czyli mówiąc po ludzku kupuję obraz od artysty, niech to będzie Iksiński. Po 10 latach, 12 latach, 7 latach, ten okres nie jest istotny, to dzieło sprzedaje. Ważne, że poprzez profesjonalny podmiot zajmujący się sprzedażą dzieł sztuki, czyli poprzez galerię bądź dom aukcyjny.

Oferta sprzedaży już jest wyposażona w adnotację, że droit de suite się należy. To droit de suite przy niższych kwotach, teraz to jest 5%, potem już przy takich kwotach, które rzadko kiedy padają na polskim rynku sztuki, to jest 3% bądź 1%, ale też trzeba pamiętać, że droit de suite wylicza się jakby w ramach procentu składanego do pewnej kwoty 5%, od pewnej kwoty do następnego przedziału 3% i na końcu 1%.

Czyli sumuje się po prostu te procenty. I te pieniądze są wypłacane artyście. Tu pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze, żadna galeria, żaden dom aukcyjny, żaden podmiot nie jest zobligowany do zatrudniania agencji detektywistycznej w celu odnalezienia artysty bądź jego spadkobierców. Ustawodawca bardzo wyraźnie mówi, że to autor bądź jego spadkobiercy muszą się zwrócić do tegoż podmiotu sprzedającego, aby droit de suite wypłacił.

Jeżeli przez 6 lat, bo taki mamy okres, nikt taki się nie zgłosi, to te pieniądze dopiero w tym momencie zostają zaliczone jako zysk domu aukcyjnego i wtedy z punktu widzenia galerii czy domu aukcyjnego idą do opodatkowania. Natomiast z punktu widzenia nabywcy, jeżeli ja sprzedaję posiadane przez siebie dzieło sztuki, to w momencie sprzedaży droit de suite mnie kompletnie nie interesuje. Droit de suite to jest coś, co ponosi kolejny nabywca, a operatorem wypłaty i także opodatkowaniem tego dla Państwa jest tutaj profesjonalny podmiot działający na rynku sztuki, czyli galeria bądź dom aukcyjny. I też ta wypłata na rzecz artysty odbywa się w takiej kolejności, że najpierw podpisuje się umowę, która jest przedmiotem opodatkowania, bo to jest umowa, nazwijmy to, w typie umowy licencyjnej, czyli np. nie ma tu kosztów uzyskania przychodu dla artysty, bo artysta odliczył sobie koszty uzyskania przychodu przy tej pierwszej sprzedaży. W związku z czym tutaj od pełnej kwoty odprowadza się normalny podatek dochodowy, a taka biedna galeria czy dom aukcyjny w następnym roku jeszcze wysyła PITa temu artyście.

Milana: Na zakończenie naszej rozmowy, ponieważ myślę, że byśmy mogły bardzo długo jeszcze rozmawiać, powiedz naszym widzom poza posiadaniem galerii sztuki, domu aukcyjnego, sprzedaży dzieł sztuki – Jak doradzasz klientom? Bo to jest, myślę, ważne. Ty jeszcze, prawda, tutaj możesz doradzić, uświadomić.

Agnieszka: Ja nawet czasami odradzam. I to jest prawda. Staram się doradzić, jak dobrać najlepsze dzieło sztuki do waszych potrzeb. Te potrzeby mogą być bardzo różne, bo tak jak już wymieniałyśmy, to może być inwestycja, to może być kolekcja, to może być aranżacja wnętrza. Te wnętrza też mogą być różne, mogą być publiczne, mogą być prywatne.

Jeżeli mówimy o aranżacji wnętrza, to… Takie pytanie jest podstawowe. Po co jest Ci ten obraz? To znaczy, co on ma Ci robić w tym wnętrzu? Bo te możliwości są bardzo różne. Takie najszybciej przychodzące do głowy to rozjaśnić wnętrze, powiększyć je optycznie, skupić uwagę na dziele sztuki, aby odwrócić ją na przykład od ogromnej szafy, która jest brzydka jak noc listopadowa, ale skrywa wszystkie nasze domowe szpargały i absolutnie nie chcemy się jej pozbyć. Tego typu rzeczy. Można zniwelować wrażenie kiszkowatości korytarza. Bardzo dużo takich aspektów.

Milana: Tak, myślę, że też dzieła sztuki mogą być pewnego rodzaju takimi punktami podkreślającymi pewne punkty naszego życia.

Agnieszka: Oczywiście, że tak. Ja w ogóle uważam, że dzieło sztuki jest najlepszym prezentem, tylko najlepszym prezentem dla nas samych. Więc kupujemy dzieła sztuki z okazji narodzin dziecka, z okazji związku małżeńskiego, przejścia na emeryturę, osiągnięcia sukcesu, awansu zawodowego, etc.

Ale też sztuka wspiera nas emocjonalnie. Myśmy tego bardzo mocno doświadczyli w pandemii, wtedy ten boom, bo nie oszukujmy się, był bardzo duże zainteresowanie sztuką, ponieważ siedzieliśmy w domu i nagle się zorientowaliśmy, że te nasze norki w betonie to jakieś takie są niewspierające emocjonalnie, więc też jest tak, że możemy wykreować dzięki sztuce albo przestrzeń relaksu, Jeżeli na przykład pracujemy jako handlowiec i cały dzień kłapiemy przez słuchawkę, to chcemy się w domu wyciszyć. Ale może być odwrotnie pracujemy głównie z Excelem i chcielibyśmy, żeby jak przyjdziemy do domu, chciało nam się jeszcze buty do biegania założyć, więc to z kolei będą takie obrazy czy takie dzieła sztuki bardzo energetyzujące. I to jest ten obszar aranżacji wnętrz.

Ale właśnie to może być kolekcja, to może być kolekcja firmowa, to może być dobra inwestycja, to może być rozmowa w ogóle o tym, jak traktować budżet na sztukę, o bardzo wielu rzeczach, więc tak naprawdę ja doradzam w taki sposób, żeby wszystkie te aspekty, z których bardzo często moi klienci na początku nie zdają sobie do końca z ich sprawy były jasne.

Ta edukacja artystyczna jest powiedziałabym dość średnia w naszym kraju i my mamy rozmaite stereotypy i obiekcje związane ze sztuką i czasami w ogóle nie wiemy, jak my się wobec tej sztuki będziemy zachowywać, jak ona nam robi emocjonalnie. Większość osób, które przychodzi do galerii, już na progu krzyczy, że nie ma gustu, co jest oczywiście nieprawda. Każdy ma jakiś gust, ale on ulega też oczywiście ewolucji. To się kształci, to się ćwiczy, to jest trochę jak z siłownią, więc tutaj chodzi i też o to, żeby to moje doradztwo nie polegało na żadnym narzucaniu, tylko raczej na takim zderzaniu myśli, żeby pokazać, czego tak naprawdę w sztuce potrzebujemy i czego od niej oczekujemy.

Milana: Agnieszko, bardzo Ci dziękuję na dzisiejszą rozmowę.

Nie zapomnij o kolejnych odcinkach, zapisz się na newsletter – wyślemy ci przypomnienie

Zapraszam Was do oglądania naszego kanału „To zależy”. Do zadawania pytań i komentowania. Dziękuję bardzo za rozmowę.

„To zależy. Proste odpowiedzi na złożone pytania w biznesie”. Zasubskrybuj nasz kanał i bądź na bieżąco.

Wolisz posłuchać? Wybierz odcinek i kliknij

Polecane odcinki i wpisy: